Manirouge - naklejki do paznokci - test i opinia

Naklejki termiczne Manirouge

Dziś mam dla Was wyczekiwaną recenzję naklejek Manirouge! Po szczegóły zawartości zestawu do zdobienia paznokci naklejkami odsyłam Was do tego wpisu. Po wykonaniu trzech aplikacji mam dla Was konkretną recenzję - bez ściemy i z wszelkimi uwagami, jak zawsze u mnie :)

Pozwólcie, że najpierw opiszę Wam sposób aplikacji i pokażę zdjęcia, a uwagi przeczytacie na końcu. 

Do pierwszego zdobienia użyłam pięknego, delikatnego wzoru Monstera o numerze 161. Urzekł mnie tu przede wszystkim wzór, ale też kolorystyka - zieleń z różem - chyba wiecie, że uwielbiam to połączenie <3

Naklejki termiczne Manirouge

Naklejki termiczne Manirouge

Naklejki termiczne Manirouge

Naklejki termiczne Manirouge

Była to moja druga aplikacja naklejek i dzięki naklejkom testowymi i pierwszej (niezbyt udanej) próbie, za drugim razem udało mi się naklejki nałożyć wprost modelowo. Dla potwierdzenia wrzucam zdjęcie z nietypowej perspektywy, które jednak pokazuje, że krawędzie paznokci są zupełnie gładkie i wszystko pięknie przylega. Naklejki Manirouge to pierwsze naklejki całopaznokciowe, przy których udało mi się uzyskać ten efekt.

Naklejki termiczne Manirouge

Do wykonania naklejek na jednej ręce wykorzystałam, jak widzicie na zdjęciu poniżej, jedną całą naklejkę i 3 połówki. Za każdym razem bez powtórek i bez zniszczeń :)

Naklejki termiczne Manirouge

W drugim mani zdecydowałam się na połączenie lakieru i naklejek tak, żeby podbić efekt kolorystyczny samych naklejek, które są absolutnie wyjątkowe. To wzór Flagelle Pink - 216, zaprojektowany przez mega zdolną lakierową blogerkę - Magdę z bloga Nailicious ! Wzór jest totalnie w moim guście, jest tropikalnie i jest różowo <3 (Niebieski lakier to numerek 77 z Golden Rose Ice Chic).

Naklejki termiczne Manirouge

Naklejki termiczne Manirouge

Naklejki termiczne Manirouge

Naklejki termiczne Manirouge

Naklejki termiczne Manirouge

Teraz podsumowanie i moje refleksje. Po pierwsze - podgrzewacz (heater) to dla mnie totalnie objawienie. Tylko dzięki niemu udało mi się nałożyć naklejki idealnie - bez zagnieceń i wypukłości. Zależało mi więc, żeby pokazać Wam zdjęcia również w zbliżeniu, bo tylko wtedy widać czy naklejki faktycznie dobrze leżą (niestety wiele razy na blogach widziałam zdjęcia naklejek tylko z oddali, na których i tak było widać nierówności, a w tekście zachwyt, jak świetnie leżą...). U mnie macie jak na dłoni - na moich wąskich, łukowatych paznokciach, dzięki podgrzewaczowi, radełku i kopytku nałożyłam naklejki tak, że mnie satysfakcjonowały. A wierzcie mi - miałam wysokie oczekiwania :)

Sekretem w przypadku nakładania na moje paznokcie, było podgrzewanie naklejki przed każdym wygładzeniem. Nakładałam od nasady, wygładzając po bokach, a następnie naciągając naklejkę na końcówkę paznokcia (co było jednak nieco utrudnione, bo pod wpływem ciepła moja płytka robiła się miękka i trudno było mi naciągnąć i podwinąć naklejkę na końcówkę). Pojawiające się na bokach nierówności po podgrzaniu wygładzałam kopytkiem i/lub radełkiem. Fajnym patentem jest też podgrzanie radełka przed wygładzeniem nierówności. Resztkę spiłowywałam pilniczkiem z zestawu i wygładzałam polerką. Na koniec jeszcze całość wygładzałam a pomocą folii dołączonej do zestawu. Jak to zrobić, najlepiej zobrazuje Wam ostatni filmik na stronie Manirouge.

Naklejki za każdym razem zdejmowałam bez problemu z pomocą dołączonej do zestawu oliwki. Ważne tylko, żeby nie robić tego na siłę i za szybko. Najlepiej wprowadzać patyczkiem oliwkę pod naklejkę i delikatnie podważać.

I w zasadzie tutaj moja recenzja mogłaby się skończyć, ale... No właśnie ALE. Niestety na moich mocno łukowatych paznokciach nawet klej z Manirouge nie daje rady, bo już po dwóch dniach zaczęły pojawiać się uciążliwe zadziorki, które mnie strasznie mnie irytowały.

No właśnie żeby była jasność - naklejki nie poodchodziły, ale w kilku miejscach zrobiły się wybrzuszenia, które haczyły mi ubranie i powodowały że moja pedantyczna natura chciała je zedrzeć od razu z paznokci. To powoduje że dla mnie Manirouge to przygoda na jeden dzień :) Świetna opcja zdobienia na specjalną okazję, ale na pewno nie dałabym rady nosić ich kilka dni. 

Tu jeszcze jedna kwestia, której też pewnie nie znajdziecie w żadnej innej recenzji - przy noszeniu naklejek Manirouge odpada olejkowanie paznokci. Co jest oczywiste w związku z faktem, że oliwka rozpuszcza klej, jednak jest bardzo uciążliwe dla mnie, ponieważ moje skórki wymagają zimą dużo natłuszczenia i nawilżenia i nie wyobrażam sobie dnia bez kilku kropli mojej ulubionej oliwki.

Tak więc podsumowując - była i wielka euforia i małe rozczarowanie. Jednak biorąc pod uwagę, że naklejki mają przecudne wzory, przystępną cenę (19,90zł), uważam że są (nawet dla mnie) fajną alternatywą do zdobienia paznokci. Dla mnie to jedyne naklejki, które udało mi się ładnie i estetycznie nałożyć, tak więc spodziewajcie się jeszcze na moim Instagramie zobaczyć kompozycję z niejednym wzorem! 

A dla dziewczyn o bardziej płaskiej płytce paznokcia (i tych nieuzależnionych od oliwkowania paznokci) mam jedną radę - musicie je wypróbować! :D

11 komentarzy:

  1. Ten wzór tropikalny super. Faktycznie kiepsko z oliwkowaniem skórek, a ja się staram teraz robić to jak najczęściej, wiadomo jak mróz na nie działa. Mimo to chciałabym sprawdzić na swoich paznokciach jakby się zachowywały naklejki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale Ci to ładnie wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja na te naklejki nakładam top hybrydowy, są trwalsze no i nie straszne im oleje, których używam do demakijazu i pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. To zabawa nie dla mnie, za dużo zachodu jak na tak nietrwały efekt. ;) Jeśli chcę zrobić paznokcie "na raz" to po prostu używam bazy peel-off.

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś czuję, że brakło by mi cierpliwości do porządnej aplikacji :) Ale Twoje pazurki przepiękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aplikacja jest bardzo szybka, to kwestia wprawy) ja robię za 20 minut) I jest to o wiele szybciej przy ściąganiu - 3 minutki ( porównuję z hybrydą)

      Usuń
  7. Piękne są te wzory! Kuszą mnie strasznie te naklejki, ale właśnie nie pomyślałam o olejowaniu... Nie wiem, czy w takim razie się na nie skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. We wzorze Monastera nie podoba mi się jak naklejki wyglądają z bliska. Wzór wydaje się być słabo wykonany, bardzo ziarnisty. Za to Flagelle Pink jest przepiękny!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale idealnie spasowałaś ten granat z naklejkami :) Super, że udało Ci się je tak perfekcyjnie nałożyć :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! Jeśli podoba Ci się to co robię, będzie mi miło, jeśli dodasz mnie do obserwowanych :)

Proszę nie oferować obserwacji za obserwację - bądźmy dorośli.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Redhead Nails | blog paznokciowy , Blogger