Maskara ASTOR Seduction Codes N°1

Powoli wracam do postów kosmetycznych :) Ostatnio skupiłam się wyłącznie na paznokciach, ale postaram się to zmienić. Mam nadzieję, że przyczyni się do tego członkostwo w Klubie Ekspertek portalu Ofeminin, którego zostałam niedawno ambasadorką :) 

Pierwszy test, do którego się zakwalifikowałam to masakra Volume&Definition od Astor. Jeśli chodzi o maskary, to jestem dość wybredna. Albo można powiedzieć inaczej - wierna sprawdzonym. W tym przypadku Maybelline Colossal Volum' Express i jej inkarnacjom :) Ostatni tusz Astor, który używałam, to wyjątkowo kiepski Big & Beautiful Style Muse, więc przyznam, że do tego nowego byłam nastawiona sceptycznie.


A tu niespodzianka. Tusz jest świetny! Zakochałam się w nim od pierwszego użycia. Zazwyczaj z nowymi tuszami jest tak, że przez kilka "pierwszych razów" maskara jest zbyt "mokra" i malowanie nie jest zbyt przyjemne. A tu - ideał od pierwszego malowania :) Tusz testowałam przy ekstremalnych temperaturach i zdał test na 5. Ale po kolei.

Tusz zamknięty jest w dość dużym opakowaniu. Jego estetyka niezbyt do mnie przemawia, ale w założeniu pewnie miało być "luksusowo". Tusz występuje w 3 odmianach, nr 1 "ma za zadanie idealnie wystylizować i podkreślić uwodzicielską moc Twoich rzęs" (cyt. ze strony producenta) oraz nadać rzęsom objętość. 

Tusz świetnie się nakłada, nie jest ani zbyt suchy, ani zbyt mokry. Szczoteczka jest zakończona na okrągło, co akurat mnie bardzo odpowiada. Jest to szczoteczka tradycyjna, nie silikonowa. Łatwo rozprowadza tusz na rzęsach, nie potrzeba wielu pociągnięć, żeby fajnie i wystarczająco pokryć rzęsy. Szczoteczka pokręca rzęsy, a tusz świetnie je wydłuża. Jednocześnie tuszu na rzęsach zostaje idealna ilość - nie robią się "pajęcze nóżki". Nie mamy tu do czynienia z jakąś ekstremalną objętością, ale jak dla mnie efekt jest wystarczający.

Co do innych szczegółów technicznych: tusz ma głęboki czarny kolor, po całym dniu noszenia się nie obsypuje, bardzo łatwo się zmywa z oczu. Nie podrażnia, nie rozmazuje się, nie skleja rzęs, dobrze je rozczesuje.



Teraz pora na zdjęcia z finalnym efektem. Wierzcie, że starałam się bardzo, żeby to nie wyglądało jak kupa, ale nie mam wprawy, ani talentu do fotografowania siebie w innym zakresie niż paznokcie. Tym większy szacun dla dziewczyn wstawiających na blogach piękne zdjęcia makijaży oczu ;)

Oko saute // oko z 2 warstwami maskary

  


Oko z tuszem i cieniami



Podsumowując: tusz jest moim nowym numerem 2, zaraz po Maybelline :) Jestem nim bardzo pozytywnie zaskoczona i cieszę się, że miałam możliwość go przetestować. Zachęcam Was do zapoznania się z opiniami innych ekspertek na stronie Ofeminin: <KLIK>

12 komentarzy:

  1. Ostatnio ciągle używam maskary z Lovely Pump Up ; bardzo ją lubię zwłaszcza za genialną szczoteczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkiem OK się ten tusz wydaje. Używam teraz na zmianę próbki tuszu Chanel i normalnego opakowania z tuszem Eveline.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz widzę ten tusz ale wydaje się całkiem fajny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. jak dla mnie efekt nie jest jakiś super ;p i szczoteczka pewnie by mi nie przypasowała, wolę silikonowe :P polecam Lovely Pump up :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to niestety kwestia moich zdjęć... jak patrzyłam w lustro, to bardzo mi się podobało, szczególnie w porównaniu do tuszy, których używałam

      Usuń
    2. z resztą nawet po zdjęciach u Gray widzę, że najlepiej na zdjęciach wyglądają oczy ze sztucznymi rzęsami ;P

      Usuń
  5. Podsumowanie tuszu dokładnie jak u mnie. Też jest na 2 miejscu choć mam wersję czerwoną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, no właśnie! nie chciałam kopiować tego zdania, ale samo cisnęło się na usta ;)

      Usuń
  6. ja to w sumie nie mam tuszowych faworytów - jaki dorwę takim maluję :D Ten wygląda całkiem porządnie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja od lat kocham Catrice Glamour Doll Waterproof. No geniusz! Moja mama też go pokochała i już nie chce innych tuszy.
    Co go zdradzę, to żałuję. Ostatnio dorwałam na promocji sławny L`Oreal, Volume Million Lashes So Couture i... mój z Catrice jest lepszy xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też byłam wiele razy rozczarowana tuszami "z wyższej półki"

      Usuń

Dziękuję za komentarz! Jeśli podoba Ci się to co robię, będzie mi miło, jeśli dodasz mnie do obserwowanych :)

Proszę nie oferować obserwacji za obserwację - bądźmy dorośli.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Redhead Nails | blog paznokciowy , Blogger